Wywiady

JULIA WIENIAWA – ŚWIĄTECZNA KAMPANIA APART

W wieku 22 lat jest jedną z najpopularniejszych gwiazd w Polsce. Na swoim koncie ma role w filmach i serialach, a w mediach społecznościowych śledzi ją prawie dwa miliony użytkowników. Nam opowiedziała o tym, ile kosztuje sukces w tak młodym wieku i dlaczego warto być wdzięcznym za każdy dzień.

Właśnie zostałaś ambasadorką marki Apart. Jakie to uczucie być częścią tak prestiżowej kampanii?

Jest to niesamowite wyróżnienie. Cieszę się, że mogę reprezentować tak dobrze znaną i cenioną markę. Jako dziecko w galeriach handlowych wpatrywałam się w witrynę sklepu Apart i marzyłam, by kiedyś znaleźć się na tych zdjęciach jako ambasadorka. Apart zawsze kojarzył mi się z pięknymi kampaniami reklamowymi i wysoką jakością biżuterii, którą dostawało się tylko na wyjątkowe okazje. Kiedyś nawet myślałam, że to zagraniczna marka, bo miała zawsze taki światowy sznyt. Pamiętam, jaka byłam szczęśliwa, kiedy na 16. urodziny dostałam od mamy swoje pierwsze złote kolczyki, oczywiście z Apart. Kolekcjonowałam też zawieszki do bransoletki. Na każde imieniny dostawałam od rodziców nową zawieszkę, by móc ją doczepić do reszty. Zbieranie skończyło się wraz z miejscem na bransoletce 🙂 Biżuteria Apart także często pojawiała się u mnie i moich bliskich pod choinką! Ja sama często daję biżuterię swojej mamie i babciom. To zawsze trafiony prezent.Jaki masz stosunek do biżuterii?

Jak chyba każda dziewczyna uwielbiam biżuterię! Bez niej żadna stylizacja nie byłaby kompletna. Uwielbiam bawić się modą, dlatego noszę przeróżne dodatki. Ale na co dzień zazwyczaj stawiam na kolczyki i masywne pierścionki.

Apart to firma rodzinna, podkreśla w swojej filozofii takie wartości w życiu jak rodzina, miłość, tradycja. Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze?

Utożsamiam się z tymi wartościami. Rodzina i przyjaciele są dla mnie najważniejsi. Dodałabym od siebie jeszcze tylko zdrowie, wolność i tolerancję.Porozmawiajmy o najnowszej kampanii Apart. Towarzyszą Ci w niej dwie równie wspaniale kobiety. Jesteście symbolem 20-, 30- i 40-latek.

Być w gronie tak wspaniałych kobiet sukcesu jest bardzo nobilitujące. Cieszę się, że to ja reprezentuję swoje rówieśniczki, 20-latki, pokolenie marzycieli, ludzi z ogromnymi możliwościami. Całe życie staram się korzystać z tych możliwości i brać życie garściami. Dlatego może tak szybko udało mi się zaistnieć i osiągnąć pierwsze sukcesy. Wyznaję motto, że jeśli się czegoś bardzo chce i włoży w to serce i pracę, to wszystko da się zrobić.Jesteś najmłodsza spośród gwiazd kampanii, na początku swojej drogi, a jednocześnie bardzo wiele już osiągnęłaś. Filmy, seriale, programy rozrywkowe, do tego kariera influencerki. Prawie 2 miliony fanów na Instagramie. A masz dopiero 22 lata.

Jestem za to bardzo wdzięczna. Każdego dnia dziękuję za to, gdzie jestem i co robię. Oczywiście miało to swoją cenę. Musiałam szybciej dorosnąć, na pewno jestem dojrzalsza od swoich rówieśników. Zamiast biegać z koleżankami po podwórku, pracowałam od 14. roku życia. Ale nie skarżę się, doceniam to, że los dał mi taką szansę, że mogę robić to, co kocham. To mi daje ogromną satysfakcję. Po prostu mam potrzebę, żeby ciągle się uczyć, rozwijać, stawiać sobie nowe wyzwania. Wierzę w to, że wszystko jest możliwe.Jak sobie siebie wyobrażasz jako 30-latkę i gdzie chciałabyś być jako 40-latka?

Nie myślę o aż tak odległym czasie. Raczej żyję teraźniejszością, jakby każdy dzień miał być tym ostatnim. Co oczywiście nie oznacza, że zupełnie nie myślę o przyszłości. Jestem bardzo zorganizowana i lubię czuć stały grunt pod nogami. Planuję, inwestuję. Natomiast jeśli tak szybko teraz pomyślę, czego chciałabym w wieku 40 lat, to na pewno byłaby to szczęśliwa rodzina. Pełna podziwu patrzę na to, jak wspaniałymi mamami są Małgosia i Ania.

Jak czułaś się na sesji z tak wyjątkowymi kobietami?

Było wspaniale, bardzo profesjonalnie, a zarazem w pewnym sensie rodzinnie. Od razu się polubiłyśmy i złapałyśmy świetny kontakt. Z Małgosią przecięłyśmy się już kiedyś w pracy na planie filmowym, ale Anię poznałam dopiero na sesji. Obie bardzo mi imponują swoim profesjonalizmem i wdziękiem. Tym, jak poruszają się w świecie biznesu i show-biznesu. Ania jest świetną bizneswoman. Inspiruje mnie jej determinacja, prowadzenie tylu firm i jednocześnie kreatywność w tworzeniu nowych projektów.A do tego za aparatem Marcin Tyszka…

Uwielbiam Marcina! Praca z nim to czysta przyjemność. Jest niesamowitym fotografem. Do tego superenergetyczną, ciepłą osobą. Wręcz zarażał nas tą swoją pozytywną energią, dzięki temu wiele godzin na planie nie było aż tak męczące! Zakumplowaliśmy się, odkąd zostałam jego sąsiadką! Marcin ma masę innych zaskakujących talentów. Na przykład pomagał mi ostatnio z aranżacją tarasu. Jest wielbicielem roślin, a do tego prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie. Sam na dachu swojego apartamentu i wewnątrz niego ma prawdziwą dżunglę w środku miasta.Święta Bożego Narodzenia to takie najbardziej ciepłe rodzinne święta. Ty nie ukrywasz, że wychowałaś się w rodzinie patchworkowej. Z jakimi wspomnieniami Ci się kojarzą?

Kocham święta Bożego Narodzenia! To mój ulubiony czas w roku, bo dzień przed wigilią obchodzę jeszcze urodziny! Zatem grudzień to totalnie MÓJ miesiąc 🙂 Świąteczne piosenki i ozdoby pojawiają się w moim mieszkaniu już na początku grudnia! Uwielbiam te świąteczne dekoracje i niepowtarzalny klimat tego okresu w roku. Wigilię zawsze spędzaliśmy u mojej babci z najbliższą rodziną, mamą, siostrami i moim ojczymem. Nie wiem, jak będzie w tym roku, w związku z pandemią. Ale mam nadzieję, że uda nam się spotkać w komplecie. Chciałabym wcześniej skończyć remont mieszkania i zaprosić wszystkich do siebie. Od dawna marzy mi się taka Wigilia.

Ten rok był bardzo trudny dla wszystkich, pełen nieoczekiwanych wyzwań. Jaki był dla Ciebie?

Na pewno wiele wszystkich nauczył. Myślę, że każdy przewartościował swoje życie, poukładał priorytety i zauważył, że na koniec dnia to nie praca, ale rodzina i bliscy są najważniejsi. Dla mnie ten rok był trudny zawodowo, co odczułam, jak zresztą cała branża telewizyjno- filmowa. Z drugiej strony był bardzo pracowity, bo mimo covidu udało mi się doprowadzić do końca własne duże projekty, co nie było łatwe w nowej rzeczywistości. Ale to też mi pokazało, że warto robić swoje rzeczy i być swoim własnym szefem. Co oczywiście jest wielkim wyzwaniem, ale daje też ogromną satysfakcję. Tym bardziej szanuję wszystkie te niesamowite kobiety, które prowadzą swoje biznesy. Czego mnie nauczył ten rok? Żeby znajdować czas dla siebie i czasem zwolnić w tym pędzie. Pójść na spacer do parku, pojechać na rower z siostrą, zjeść obiad z rodziną. Takie małe rzeczy, a takie ważne. Zacznijmy je doceniać.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się również spodobać