Wywiady

MAŁGORZATA SOCHA W ŚWIĄTECZNEJ KAMPANII APART

Piękna i zawsze elegancka, od lat uznawana za jedną z najlepiej ubranych Polek. Ulubiona aktorka wielu widzów, którzy pokochali ją za rolę w „Brzyduli” i „Przyjaciółkach”. Ona najbardziej ceni sobie rodzinę i tradycję. Nam zdradziła kulisy świątecznej sesji dla Apart i to, jak odnalazły się w nowej roli Ambasadorki: Ania Lewandowska i Julia Wieniawa.

Małgosiu, jesteś ambasadorką Apart z najdłuższym stażem. Czym ta kampania różniła się od poprzednich?

Każda świąteczna kampania Apart jest wyjątkowa. To jest zawsze superprodukcja, w niezwykłym miejscu. Marcin Tyszka, który jest tam nie tylko fotografem, ale też kreatywnie czuwa nad efektem końcowym, zawsze wymyśla niesamowitą koncepcję. Do tego jest niezwykle pozytywny i uroczy, a przy tym niestrudzony i totalnie zafascynowany swoją pracą, dzięki czemu spod jego rąk wychodzą absolutnie piękne rzeczy. Tak było i tym razem. Trzy kobiety, wspólne spotkanie i niepowtarzalny świąteczny klimat. Na planie zawsze jest tak miło, panuje rodzinna atmosfera, mimo że to są naprawdę trudne zdjęcia. Bo kampanię świąteczną zazwyczaj przygotowujemy latem i w nocy, żeby uzyskać zimowy klimat. Ale ten trud zawsze rekompensuje przyjemność pracy w tak cudownym towarzystwie. Bo tym razem miałam okazję spotkać na planie również dwie nowe fantastyczne ambasadorki: Anię i Julię.

No właśnie, prawdziwa women power. Wszystkie osiągnęłyście ogromny sukces.

Rzeczywiście women power! Chociaż, patrząc na dziewczyny, dotarło do mnie, że jestem najstarsza nie tylko stażem w Apart (śmiech). Wcześniej tak tego nie czułam, a tu nagle zdałam sobie sprawę, że już należę do tego pokolenia 40 plus! Ale powiem szczerze, że czuję się z tym bardzo dobrze! I będąc na planie zdjęciowym z dziewczynami, pomimo tego, że jestem najstarsza, czułam, że nadal znajdujemy wspólny język, więc może nie jestem jednak taka stara (śmiech). No, ale też dziewczyny są wyjątkowe. Z Anią znamy się z jej obozów sportowych, ona jest osobą, która szalenie inspiruje i motywuje. Julka z kolei jest taką iskrą młodości, świeżości, ale jest też w niej dużo sensualności. Każda z nas ma rzesze swoich odbiorców, ale ten mianownik jest wspólny – ukłon w stronę kobiecości i naturalności, czego, mam wrażenie, Apart zawsze szuka u swoich ambasadorek.A kiedy patrzysz teraz na karierę 22-letniej Julii, to widzisz siebie z lat, kiedy Twoja kariera tak bardzo nabrała rozpędu?

Nie, absolutnie. Julia jest lata świetlne przede mną. Gdy byłam w jej wieku, to grzecznie studiowałam w Akademii Teatralnej i nawet nie myślałam o wywiadach ani kampaniach. Nie było portali internetowych, mediów społecznościowych ani pojęcia influencer. Media były też zupełnie inne. Dziś są bardziej ekspansywne i agresywne. Jest ciągła pogoń za newsem, za sensacją. A Julia, mimo młodego wieku, ma totalną świadomość swojego wizerunku, swojej wartości, doskonale porusza się w tym świecie. Ja musiałam się tego uczyć, a ona to ma. To coś, czego dziś uczę swoje córki: wysokiej samooceny, dobrego samopoczucia, tego, żeby umieć o siebie zawalczyć. Uważam, że to jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach, szczególnie kiedy jest się kobietą.A co z dzisiejszej perspektywy powiedziałabyś 20- i 30-letniej Małgosi, jakie byś jej dała rady?

Przekazałabym jej to, co teraz mi przyświeca na co dzień, żeby wierzyć w siebie i mieć tę pewność siebie. Fajnie też sobie określić priorytety i cele. Co jest dla mnie ważne, do czego chcę dążyć. Bo wydaje mi się, że dziś młodzi ludzie mają z tym problem. A sobie jako 30-latce poradziłabym, żeby uważać na szum, który się robi dookoła, kiedy uda ci się coś osiągnąć. Żeby nie zachłysnąć się tym zamieszaniem wokół siebie ani nie dać się nabrać na puste komplementy, których wtedy się pojawia bardzo dużo. Żeby nie zgubić w tym wszystkim siebie. Zawsze warto dbać o swój kręgosłup moralny, bo na koniec dnia, bez względu na wiek i sytuację, ważne jest to, jakim jesteś człowiekiem. Ważne, żeby zawsze, bez względu na wszystko traktować innych tak, jak chciałbyś sam być traktowany.

Apart podkreśla w swojej filozofii podobne wartości, które wymieniłaś.

Uważam, że to jest fantastyczne, że Apart to wciąż firma rodzinna, prowadzona już od ponad 40 lat przez dwóch braci. Udało im się zbudować ogromny biznes i nadal żyją w zgodzie. Ten sukces ich nie poróżnił. Dzięki temu Apart kojarzy się z jakością i tradycją. Obdarzyły go zaufaniem miliony Polaków. Jestem mamą trójki dzieci i dla mnie również rodzina jest najważniejsza. To pionizuje. Daje poczucie spełnienia i bezpieczeństwa.Czym Cię urzekła kolekcja świąteczna?

Jest bardzo kobieca, elegancka i ponadczasowa. Dlatego bez względu na to, czy nosi ją kobieta 20-, czy 40-letnia, obu doskonale pasuje. I to jest ważne, bo rzeczywiście tę biżuterię przecież się zbiera, kolekcjonuje. Bardzo cenię to, że ta biżuteria jest dopracowana, czuć tę jakość, no i jest klasyczna, po prostu. Dzięki temu będę ją mogła kiedyś przekazać swoim córkom i nadal będzie wyglądała doskonale.

Lubisz biżuterię czy zakładasz ją tylko na czerwony dywan?

Uwielbiam! Noszę na duże okazje, ale i na co dzień. Lubię delikatne łańcuszki i pierścionki. A przy okazji wyjątkowych okoliczności, takich jak komunie lub chrzciny, biżuteria jest idealnym prezentem – srebrne łyżeczki, łańcuszki z medalikiem albo z krzyżykiem. Ostatnio byliśmy gośćmi na komunii, gdzie podarowaliśmy dziewczynce śliczne złote kolczyki z kolekcji Apart Kids. Była przeszczęśliwa. I wiem z doświadczenia, że małe kobietki zawsze są zachwycone takim prezentem.Przecież masz w domu dwie córeczki, które pewnie uwielbiają modę tak jak ich mama!

O nie, nie! (śmiech). Moja biżuteria jest zamknięta w szkatułce na wysokiej półce. Oczywiście one mają swoją biżuterię dla małych sroczek, w swoich pudełeczkach.Za chwilę święta Bożego Narodzenia. Jak będziesz je spędzać?

Wierzę, że nie damy się pandemii i spędzimy je rodzinnie, z najbliższymi. Dla mnie to jest bardzo ważne. Mam nadzieję, że uda się je zorganizować w spokoju i zdrowiu. Jestem totalną fanką świąt. W naszym domu są zawsze takie „amerykańskie” święta, jeśli chodzi o lampki i świąteczne dekoracje. Już na początku grudnia zaczynam wieszać ozdoby, bo chcę jak najdłużej nacieszyć się świąteczną atmosferą, bo tak długo się na te święta czeka, a potem tak szybko mijają.

Rok 2020 był trudny dla wszystkich, pandemia wywróciła świat do góry nogami. Czego ten dziwny czas Cię nauczył?

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach – ten rok właśnie taki był. Dlatego nauczyłam się, żeby niczego na siłę nie planować. Że trzeba być elastycznym w swoich oczekiwaniach i pozytywnie patrzeć w przyszłość. Nie poddawać się ani nie zniechęcać. No i pamiętać, że rodzina i zdrowie są najważniejsze.

Poprzedni wpis Następny wpis

Mogą Ci się również spodobać